
Wiosna nabiera tempa, a wraz z nią ruszamy w trasę festiwalową! To dla nas najfajniejszy moment w roku. W końcu możemy spotkać się z Wami na żywo, porozmawiać, poznać się bliżej i wspólnie spędzić dobry czas.
Jeśli planujecie weekendowe wyjazdy albo po prostu szukacie ciekawych wydarzeń w swojej okolicy — sprawdźcie, gdzie nas znajdziecie w najbliższych tygodniach.
👉 wydarzenia organizowane przez: https://www.facebook.com/share/1FnKmURQpq/?mibextid=wwXIfr
3 maja – DiWine x KGW, Zalewo
8–10 maja – Sochaczew
9–10 maja – Błonie
Każdy z tych przystanków to dla nas coś więcej niż tylko wydarzenie - to spotkania z Wami, rozmowy i wspólnie spędzony czas. Dlatego wpadajcie, przywitajcie się i zostańcie na chwilę dłużej.
Do zobaczenia na trasie! 🍷

Czy wiedzieliście, że w polskich magazynach zalega obecnie ponad 2 miliardy kilogramów ziemniaków? To nie tylko liczby – to serce naszej rolniczej tradycji, które dziś potrzebuje naszego wsparcia. Właśnie dlatego Koła Gospodyń Wiejskich ruszają do działania. W ramach inicjatywy DiWine powstała akcja, która nie tylko promuje lokalne smaki, ale przede wszystkim przywraca dumę naszemu „podziemnemu skarbowi”.
Skąd pochodzi ziemniak? Krótka historia wielkiej podróży
Zanim ziemniak na dobre zadomowił się w polskiej kuchni, przeszedł długą drogę. Jego ojczyzną są Andy w Ameryce Południowej – tereny dzisiejszego Peru i Boliwii – gdzie był uprawiany już tysiące lat temu. Do Europy dotarł w XVI wieku, a w Polsce jego popularność rozwinęła się dzięki królowi Janowi III Sobieskiemu. Dziś trudno wyobrazić sobie bez niego niedzielny obiad, rodzinne spotkanie czy wiejski festyn. To nie tylko warzywo – to element naszej tożsamości.
Ziemniaki ich kaloryczność – czy naprawdę trzeba się go bać?
Wokół ziemniaka powstało wiele mitów, szczególnie tych związanych z dietą. Tymczasem prawda jest zaskakująco prosta – gotowany ziemniak to zaledwie około 77 kcal na 100 gramów. To mniej niż makaron czy kasze. Dodatkowo dostarcza witaminy C, potasu i błonnika. Sekret nie tkwi w samym ziemniaku, lecz w dodatkach. A te – w rękach gospodyń z KGW – potrafią zamienić prosty składnik w prawdziwe kulinarne dzieło.
Gwiazda festynów: Pieczony ziemniak i wina DiWine

Podczas festynów i wydarzeń regionalnych stawiamy na prostotę, która zachwyca. Królem menu zostaje pieczony ziemniak – aromatyczny, sycący i pełen wspomnień. Zapach pieczonej skórki unosi się w powietrzu i przyciąga gości z daleka, budząc skojarzenia z ogniskiem i dzieciństwem. Możliwości jego podania są niemal nieograniczone. Klasyczna wersja z masłem i solą, ziemniak z gzikiem, boczkiem i cebulką, czy z aromatycznym sosem grzybowym – każdy znajdzie coś dla siebie. Coraz większą popularność zdobywa także nowoczesna odsłona, czyli „Ziemniak BBQ w kubku” – wygodna, streetfoodowa forma idealna na spacer między stoiskami.
Smak, który sprzedaje – ziemniaczane menu festynowe
Ziemniak to produkt niezwykle wdzięczny – tani, dostępny i uwielbiany przez wszystkich. Odpowiednio podany staje się prawdziwą gwiazdą wydarzeń plenerowych. Obok pieczonych ziemniaków świetnie sprawdzają się również:
Sekretem sukcesu są dodatki – gzik, sos czosnkowy, koperkowy, grzybowy czy tradycyjny twaróg ze śmietaną. To właśnie one nadają charakter i pozwalają tworzyć unikalne, regionalne smaki.
Idealne parowanie – degustacja do ziemniaka
Aby jeszcze bardziej podnieść atrakcyjność oferty, warto sięgnąć po nieoczywiste, ale doskonale dopasowane połączenia z winami owocowymi DiWine.
Ziemniak pieczony z boczkiem i cebulą doskonale komponuje się z winem śliwkowym, którego głębia podkreśla smak mięsa. Lżejsze propozycje, takie jak ziemniak z masłem czy frytki, świetnie współgrają z winem jabłkowym – świeżym i orzeźwiającym. Dania bardziej wyraziste, jak ziemniaki z gulaszem czy sosem grzybowym, idealnie łączą się z winem porzeczkowym. A dla miłośników słodkich smaków – placki ziemniaczane z cukrem w duecie z winem jagodowym tworzą prawdziwy festiwalowy hit.
Coraz większym zainteresowaniem cieszą się także gotowe zestawy, które łączą danie z kieliszkiem odpowiednio dobranego wina. To prosty sposób, by zwiększyć sprzedaż i zaoferować gościom pełne, dopracowane doświadczenie smakowe.
KGW – tradycja, która napędza lokalność
Akcja „KGW wspiera polskiego ziemniaka” to coś więcej niż kulinarna inicjatywa. To realna szansa dla Kół Gospodyń Wiejskich na rozwój, promocję lokalnej kuchni i generowanie dochodów podczas festynów, targów i wydarzeń regionalnych.
Duże porcje, szybka obsługa i zapach świeżo pieczonych ziemniaków – to klucz do sukcesu. Do tego nazwy regionalne, swojski klimat i uśmiech – i mamy przepis na stoisko, które przyciąga tłumy.
Dołącz do nas!
Zapraszamy wszystkie Koła Gospodyń Wiejskich do włączenia się w akcję i stworzenia własnego, ziemniaczanego menu. To nie tylko wsparcie dla polskiego rolnictwa, ale także powrót do korzeni i smaków, które łączą pokolenia.
POBIERZ ZIEMNIACZANE INSPIRACJE KULINARNE:
Za nami jedno z najważniejszych wydarzeń branży spożywczej w Polsce – targi WorldFood Poland. Wracamy z nich nie tylko z nowymi doświadczeniami i inspiracjami, ale przede wszystkim z ogromnym wyróżnieniem – Złotym Medalem dla naszej Śliwki Shiro Słodkiej.
To dla nas szczególny moment. Nagroda jest potwierdzeniem jakości, nad którą pracujemy każdego dnia – od starannej selekcji owoców, przez proces produkcji, aż po finalny produkt trafiający do Waszych rąk. Śliwka Shiro Słodka została doceniona za swój wyjątkowy smak, aromat oraz charakter, który wyróżnia ją na tle innych produktów.
WorldFood Poland to wydarzenie o międzynarodowym zasięgu, które co roku gromadzi przedstawicieli branży spożywczej, handlu oraz sektora HoReCa. To przestrzeń, gdzie spotykają się producenci, dystrybutorzy i partnerzy biznesowi z całego świata, by wymieniać doświadczenia, nawiązywać relacje i wspólnie rozwijać rynek. Udział w takich targach to dla nas nie tylko okazja do zaprezentowania naszej oferty, ale również możliwość bycia częścią większej społeczności, która stawia na jakość i innowacje.
Zdobycie Złotego Medalu motywuje nas do dalszego działania i podnoszenia standardów. Traktujemy to wyróżnienie jako ważny krok w naszej drodze, ale jednocześnie wiemy, że najlepsze dopiero przed nami.











Domowe wino to coś więcej niż napój. To rytuał, lekcja cierpliwości i niesamowita satysfakcja, gdy podczas rodzinnego obiadu otwierasz butelkę z własną etykietą. Choć proces ten może wydawać się skomplikowany, w rzeczywistości to czysta magia natury, w której Ty pełnisz rolę dyrygenta.
Niezależnie od tego, czy kusi Cię klasyczne wino z winogron, czy szukasz sposobu na wino z wiśni lub jabłek, ten poradnik przeprowadzi Cię przez proces fermentacji bez stresu i wpadek.
Największą zaletą domowego winiarstwa jest pełna kontrola. Ty decydujesz, czy wino będzie wytrawne, czy słodkie, i masz pewność, że w środku nie ma zbędnych konserwantów ani sztucznych barwników. To czysta esencja owoców z Twojego ogrodu lub lokalnego targu.
Zanim zaczniesz, przygotuj swoje „centrum dowodzenia”. Nie potrzebujesz profesjonalnego laboratorium – wystarczy kilka podstawowych narzędzi:
| Sprzęt | Do czego służy? |
| Balon lub fermentator | Serce operacji, gdzie zachodzi fermentacja. |
| Rurka fermentacyjna | Wypuszcza CO2, ale nie wpuszcza tlenu i muszek. |
| Cukier i woda | „Paliwo” dla drożdży i baza nastawu. |
| Drożdże winiarskie | Klucz do sukcesu (zapomnij o piekarskich!). |
| Środki do dezynfekcji | Higiena to 90% sukcesu w winiarstwie. |
Owoce muszą być dojrzałe i zdrowe. Myjemy je, usuwamy ogonki i pestki (szczególnie w przypadku wiśni czy czereśni, by uniknąć goryczki). Następnie rozgniatamy je – to tzw. miazga, z której uwolnimy to, co najlepsze.
Cukier zamienia się w alkohol. Standardowo używamy 100–300g cukru na 1 kg owoców.
Pro tip: Nie wsypuj całego cukru na raz! Rozpuść go w części wody i dodawaj w 2–3 porcjach. Dzięki temu drożdże nie przeżyją „szoku cukrowego” i będą pracować efektywniej.
Do balonu trafiają owoce, woda z cukrem oraz drożdże (najlepiej przygotowana wcześniej matka drożdżowa lub drożdże aktywne) wraz z pożywką. Zamykamy całość rurką fermentacyjną z odrobiną wody.
Przez pierwsze tygodnie wino będzie „bulgotać” – to znak, że drożdże pracują. Optymalna temperatura to 18–22°C. Po kilku tygodniach, gdy aktywność spadnie, czas na pierwsze zlanie wina znad osadu.
To etap dla wytrwałych. Wino musi postać w spokoju, by stało się przejrzyste. Smaki muszą się przegryźć, a ostrość alkoholu złagodnieć.
Nawet najlepszym zdarzają się potknięcia. Oto na co uważać:
Każdy owoc daje inną historię w kieliszku:
Samodzielne próby są świetne, ale jeśli chcesz uniknąć błędów początkującego i od razu tworzyć wina, którymi zachwycisz znajomych – mamy coś dla Ciebie.
Zapraszamy na nasz praktyczny kurs winiarstwa online, gdzie krok po kroku, z profesjonalnym wsparciem, nauczysz się tworzyć trunki na najwyższym poziomie.
👉 Sprawdź kursy winiarstwa na DiWine
Przykładowa lekcja:
Już 10–12 kwietnia 2026 spotkacie nas w Hali Urania w Olsztynie podczas Kraft Festiwalu Alkoholi. To doskonała okazja, aby spróbować wyjątkowych smaków polskich win owocowych tworzone w Manufakturze Win Owocowych DiWine.
Jeśli szukasz czegoś więcej niż klasyczne wino gronowe — zapraszamy do świata, gdzie polskie wino owocowe zachwyca naturalnością, aromatem i rzemieślniczą jakością.
W DiWine tworzymy wino owocowe premium z najlepszych polskich owoców. Nasze wina powstają w małych partiach, z dbałością o każdy szczegół – od wyboru owoców po proces dojrzewania.
Na Kraft Festiwalu będzie można spróbować m.in.:
Nasze polskie wino owocowe to idealna alternatywa dla tradycyjnych win gronowych – lekkie, aromatyczne i niezwykle eleganckie.
✔ Produkcja rzemieślnicza
✔ Polskie owoce najwyższej jakości
✔ Naturalne metody produkcji
✔ Unikalne smaki niedostępne w marketach
✔ Idealne na prezent i wyjątkowe okazje
Coraz więcej osób odkrywa, że wino owocowe może być równie eleganckie jak klasyczne wino gronowe. Polskie wino owocowe DiWine to połączenie tradycji, natury i nowoczesnego podejścia do winiarstwa.
📍 Kraft Festiwal Alkoholi
📅 10–12 kwietnia 2026
📍 Hala Urania, Olsztyn
📍 ul. Piłsudskiego 44
Zapraszamy na degustację, rozmowy o winie i odkrywanie nowych smaków. To idealna okazja, aby poznać polskie wino owocowe tworzone z pasją.
Manufaktura Win Owocowych DiWine to miejsce, gdzie powstają wyjątkowe wina owocowe premium. Tworzymy polskie wino z myślą o osobach, które cenią naturalność, jakość i unikalny smak.
Jeśli będziesz w Olsztynie — koniecznie odwiedź nasze stoisko i odkryj, jak smakuje prawdziwe polskie wino owocowe.
Do zobaczenia na Kraft Festiwalu w Olsztynie! 🍷

Zapraszamy na stoisko Mazowsza gdzie spotkacie nas na naszym stanowisku DiWine.
O 13:00 w piątek 20 marca na scenie głównej będzie wystąpienie Marcina Bańcerowskiego w temacie win owocowych i odnowa tradycji. Serdecznie zapraszamy - nie może Ciebie zabraknąć na tym ogólnopolskim święcie wina!

Czy DiWine Manufaktura zostanie nagrodzona?
Z radością informujemy, że konkurs WINOPL, organizowany w ramach Targów Polskich Win i Winnic WINO 2026 w Poznaniu, został pomyślnie zakończony!
Jury ekspertów zakończyło ocenianie zgłoszonych win, a teraz przyszedł czas na najważniejszy moment – ogłoszenie wyników.
https://targiwino.pl/pl/aktualnosci/wyniki-konkursu-winopl-2026/

dziś chcę Cię poprosić o udostępnienie tego posta i zarejestrowanie się na www.naszesamozbiory.pl. Jestem pod wrażeniem oddolnego ruchu społecznego samozbiorów i dziękuję każdemu, kto dołączył do akcji. Chcę, żebyśmy wspólnie stworzyli z tej inicjatywy ruch trwały i wieloletni. Projekt, który będzie odpowiedzią na umowę handlową z Mercosour, napływem żywności z Ukrainy i dominujące zakupy w marketach. Projekt, który nauczy Polaków, szczególnie najmłodsze pokolenia, jak wygląda produkcja żywności, że najlepsza żywność jest prosto od producenta.
Potrzebujemy zbudować projekt w którym w końcu weźmiemy pełną odpowiedzialność za to co spożywamy. Przestaniemy obwiniać markety, rząd czy import żywności jako przyczynę zaistniałej sytuacji. To my wspólnie stworzyliśmy obecną rzeczywistość, my producenci i konsumenci. Żyjemy w Kraju, gdzie 70% sprzedaży przejęły sklepy wielkopowierzchniowe.
Tą sytuację stworzyliśmy my, nie dlatego, że te sklepy są tak mocne, tylko dlatego że my jesteśmy jeszcze słabi. Nie daliśmy alternatywy sobie jako konsumentom. Przez to spożywamy żywność słabej jakości, mając za rogiem zdrowe dary polskiej ziemi, które bezrefleksyjnie marnujemy!
Boimy się napływu żywności z krajów Ameryki Południowej, pomimo, że Polacy spożywają więcej bananów i cytrusów niż rodzimych owoców i to bez umowy Mercosour. Polska jest 3 krajem produkującym owoce i 5 producentem warzyw w Europie a mimo to nasze owoce i warzywa przegrywają cenowo z owocami i warzywami importowanymi. Gdzie popełniliśmy błąd?
Problem ma podłoże psychologiczno-społeczne. Wychodzący w komunizmu Kraj uznawał za luksusowe to co „zachodnie”, zapominając o rodzimych produktach, co dobrze wykorzystywali importerzy. To jest ich praca i dobrze ja wykonali. Wcześniej pomarańcze były tylko na Święta, a teraz są ogólnodostępne. W tym czasie dotowane rolnictwo nie zabiegało o konsumenta. Jak była dobra cena, to sprzedali hurtownikowi, jak była słaba to dostali dopłaty. Jaki mamy efekt? Jabłko przegrywa na półce cenowej z pomarańczą, która ma dodatkowo lepszy marketing. Czy wiecie, jak to wygląda w liczbach?
Z 4 milionów ton jabłka jakie średnio produkujemy, konsumujemy 700 tysięcy ton, co daje średnio 25 kg jabłek rocznie, czyli 2 kg jabłek miesięcznie na każdego z nas. Czy to dużo? Na pewno mniej niż cytrusów? Powód? Cytrusy są tańsze od jabłek, pomimo, że jadą do nas kilka tysięcy kilometrów.
Żebyśmy jednak nie skupiali się na jabłku. Kilo truskawek na targu – 13 zł za kg, a rolnik sprzedaje do skupu za 3 zł, malina kosztuje 15 zł za 500 g, a rolnik sprzedaje do skupu po 6 zł na kg, więc 3 zł za 500 g. W każdym owocu i warzywie proporcje są podobne. To co piszę, nie jest wiedzą tajemną, wiedzą o tym rolnicy i bardzo wielu konsumentów. To dlaczego nie zrealizowaliśmy samozbiorów lub innej formy współpracy producentów z konsumentami wcześniej? Otóż odpowiedź jest bardzo prosta, jednak nie jest dla nas przyjemna i miła.
Jeżeli winny jest rząd, markety, import żywności, no to my robić nic nie musimy. Dodatkowo wyszukujemy powodów dlaczego nie warto nawet zaczynać o tym mówić. Jest ich wiele i każdy znajdzie na pewno swoje. Rolnicy uważają, że samozbiory zniszczą im plantacje,a konsumenci zmarnują owoce na krzakach. Zapominają, że przy zbiorze maszynowym bardzo dużo owoców opada. Argumenty dlaczego nie warto robić znajdziemy bardzo szybko i po kilku chwilach wierzymy w to jak w „prawdę objawioną” Kolejny częsty argument, to że samozbiory są wyłącznie dla małych upraw. Dobrze, że nie wiedziała o tym plantatorka papryki, która w jeden dzień sprzedała na samozbiorach 10 ton warzyw.
Konsumenci też zbyt mało zastanawiają się, jak pozyskać żywność bezpośrednio od rolnika, tylko bezrefleksyjnie podążają tam gdzie jest szybko i relatywnie „tanio”. Dobrze, że w okolicy tych miejsc sprzedaży jedzenia, są apteki, bo już niedługo wizyty w nich będą potrzebne, jeżeli nie zmienimy przyzwyczajeń żywieniowych. Chińskie przysłowie mówi: „Jeżeli jedzenie nie będzie Twoim lekiem, to leki będą Twoim jedzeniem”
Co zatem zadziałało w tym roku przy samozbiorach? Poza odruchem wsparcia zadziałała…. cena. Tak właśnie! To co widzimy na co dzień w marketowej działalności zrobili rolnicy. Obniżyli cenę dla konsumenta i otrzymali więcej za surowiec niż otrzymaliby w hurcie. Dodatkowo obniżyli własne koszty, bo koszt pracy i transportu przejęli konsumenci, a to jest znaczący koszt w cenie produktu. Czy potrzebowaliśmy aktu desperacji, żeby to zrozumieć?
Czy w przyszłym roku, jeżeli ceny w skupach będą wyższe, to będziemy chcieli nadal organizować samozbiory? Doświadczenie z 2023 roku, gdy maliny, porzeczki i jabłka były bardzo tanie i wtedy próbowano robić samozbiory pokazuje, że … w 2024 roku gdy cena była atrakcyjna, nikt nie myślał, żeby zaproponować samozbiory. To wymaga dodatkowych nakładów pracy, organizacji. Czy samozbiory 2025 czeka ten sam los? Czy już zrozumieliśmy, że budowanie trwałych relacji producentów z konsumentami to proces wieloletni i oferta musi być powtarzana corocznie i powinna być corocznie bardziej atrakcyjna?
Kiedyś zapytano głównego managera Coca-Cola dlaczego się reklamują, skoro są jednym z najbardziej rozpoznawalnych marek na Świecie? Odpowiedział, że jeżeli przynajmniej rok by zrezygnowali z reklamy, to na pewno nie byli by rozpoznawalnym brandem. To pokazuje, że praca sprzedażowa, współpraca z konsumentami to nieustanny proces, który nigdy się nie kończy. Jeżeli chcemy mieć mocne rolnictwo i zdrowe społeczeństwo, to przed nami wiele pracy, którą warto wykonać.
Projekt NaszSamozbiory.pl to pomysł na współpracę konsumentów i producentów, to lokalne przetwórnie, to produkty zdrowe w koszyku zakupowym każdego Polaka. Każdy z nas obywateli zasługuje na zdrową żywność i razem możemy taki system stworzyć. Na stronie www.naszesamozbiory.pl zarejestruj się zaznaczając czy chcesz organizować samozbiory, czy w nich uczestniczyć? Czy możesz pomóc w organizacji, a może jesteś Kołem Gospodyń Wiejskich. Potrzebujemy mediów i lokalnych samorządów. Samozbiory to początek wspaniałej drogi do zbudowania bezpieczeństwa żywnościowego, bez względu na umowy handlowe Mercosour, import żywności czy politykę sieci handlowych.
Zapraszam do naszych social media i przekazujecie tą wiadomość Waszym znajomym, rodzinie, rolnikom. Już dziś zaczynamy NaszeSamozbiory2026!
Dołącz do naszej społeczności ➡️ NaszeSamozbiory.pl
Z winiarskim pozdrowieniem,
Marcin Bańcerowski
W czwartek, 4 września 2025, OOH Magazine opublikowało wzruszający i inspirujący wywiad z Bętą i Marcinem Bańcerowskimi – założycielami Manufaktury Win Owocowych DiWine, którzy świętują właśnie 5-lecie swojej działalności. Artykuł odkrywa, jak zrodziła się ta marka, jakie stoją za nią wartości, osiągnięcia i ambitne plany na przyszłość
https://oohmagazine.pl/2025/09/04/manufaktura-win-owocowych-diwine/
Czy w Polsce może powstać aż 300 winiarni owocowych? 🍷 Marcin Bańcerowski wierzy, że tak – i zdradza swój ambitny plan w najnowszym podcaście. O pasji, wizji i sile polskich owoców. Posłuchaj i daj się zainspirować!
Jabłka to jedne z najstarszych uprawianych owoców na świecie. Ich historia sięga tysięcy lat wstecz — pierwsze ślady dzikich jabłoni pochodzą sprzed około 4–10 tysięcy lat i odnaleziono je w Azji Środkowej, na terenach dzisiejszego Kazachstanu.

To właśnie tam, u podnóża gór Tien-szan, rośnie dzika jabłoń Malus sieversii, uznawana za przodka wszystkich współczesnych odmian jabłek. Z czasem ludzie zaczęli wybierać i uprawiać te owoce, które były najsmaczniejsze i najbardziej odporne, co doprowadziło do powstania ogromnej różnorodności gatunków.
Jabłka odegrały też ważną rolę w kulturze. W mitologii greckiej były symbolem miłości i piękna (pamiętacie słynne "jabłko niezgody"?), a Rzymianie już w I wieku naszej ery uprawiali je na dużą skalę. W średniowieczu jabłonie rozpowszechniły się w całej Europie, a wraz z odkryciami geograficznymi trafiły także do Ameryki Północnej, gdzie stały się jednym z najważniejszych owoców dla kolonistów.
Dziś jabłka są nieodłącznym elementem kultury (bo kto nie zna historii o jabłku, które zainspirowało Newtona do odkrycia prawa grawitacji?), kuchni i gospodarki wielu krajów. Polska, dzięki idealnym warunkom klimatycznym i wielowiekowej tradycji sadowniczej, stała się prawdziwą jabłkową potęgą – zarówno na skalę europejską, jak i światową.
Jabłka to także jeden z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych owoców na świecie – znajdziemy je niemal w każdym sklepie, sadzie czy ogrodzie. Ale mimo ich codziennej obecności w naszym życiu, czy na pewno zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo są one niezwykłe?
Oto 4 ciekawostki o jabłkach, które Cię zaskoczą!

1. Istnieje ponad 7 500 odmian jabłek!
Tak, to nie pomyłka – na całym świecie uprawia się ponad 7 500 różnych odmian jabłek - dla kontrastu gruszka ma ich około 3 000 tysiący! Różnią się one nie tylko kolorem i kształtem, ale przede wszystkim smakiem i przeznaczeniem. Niektóre idealnie nadają się do jedzenia na surowo, inne do pieczenia, a jeszcze inne do produkcji wina, cydru czy musów.
W Polsce najpopularniejsze są takie odmiany jak Szampion, Ligol, Jonagold czy Idared – ale coraz częściej powracają też stare (jak Antonówka, Kosztela czy Złota Reneta), zapomniane odmiany o wyjątkowym smaku i aromacie.
2. Jabłka nie toną w wodzie
Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego jabłka unoszą się na powierzchni wody? Odpowiedź jest prosta – około 25% objętości jabłka to powietrze. Dzięki temu jabłko ma mniejszą gęstość niż woda i nie tonie.
3. Jabłka mają naturalny wosk
Niektóre odmiany jabłek wytwarzają naturalną warstwę wosku, która chroni je przed wysychaniem i działaniem mikroorganizmów. To swoisty "płaszcz ochronny", który pozwala owocom dłużej zachować świeżość - dlatego też jabłka możemy jeść cały rok.
W handlu często dodatkowo pokrywa się jabłka jadalnym woskiem, który nie tylko je zabezpiecza, ale też nadaje im połysk i poprawia wygląd. Nie trzeba się jednak tego obawiać – to w pełni bezpieczna praktyka, stosowana na całym świecie.
4. Polska to jabłkowa potęga
Czy wiesz, że Polska jest jednym z największych producentów jabłek na świecie? Regularnie zajmujemy pierwsze miejsce w Europie i znajdujemy się w ścisłej czołówce globalnej.
Najwięcej jabłek uprawia się w rejonie Grójca, często nazywanym "sadowniczym sercem Polski". Rocznie produkujemy miliony ton jabłek, z czego ogromna część trafia na eksport – do krajów Unii Europejskiej, ale też do Azji, Afryki i na Bliski Wschód.

Dostęp do serwisu tylko dla osób pełnoletnich.